Dlaczego wszyscy prorokują, że rok 2015 będzie rokiem content marketingu?

 In Blog PR Calling

O content marketingu piszą i mówią teraz wszyscy. Przy prognozowaniu trendów na ten rok coraz częściej pojawiało się hasło marketingu treści. Jeszcze niedawno zachwycaliśmy się mediami społecznościowymi i możliwościami, jakie nam one dają, teraz social media poszły częściowo do lamusa, a nastała era content marketingu. Myślicie, że to tylko chwilowa moda? Czy w ogóle tak żywe zainteresowanie tą formą marketingu powinno nas dziwić? Otóż NIE. Nie powinno nas dziwić, a jeżeli marketing treści jest modą, to jednak opartą na pewnych przesłankach socjologiczno-historycznych. Wielki boom na content marketing w tym, a nie w innym roku jest efektem kilku, a może nawet kilkunastu czynników.

Żeby wszystko było zgodnie ze sztuką, potrzebne jest drobne umiejscowienie zagadnienia w rzeczywistości, czyli ustalenie od kiedy mówi się o content marketingu. W tym roku jest to najmodniejsze słowo, ale pojawiło się ono w Polsce na szerszą skalę (w mediach) w 2013 roku. Nie powinno nas dziwić, że w Stanach Zjednoczonych można mówić o pojawieniu się tego zjawiska w świadomości społecznej dużo wcześniej. W 2007 roku powstał pierwowzór Instytutu Content Marketingu, czyli „Junta42”. Założyciel Instytutu (i wcześniej Junty 42),  Joe Pulizzi użył określenia marketingu treści w obecnym znaczeniu w 2001 roku! Czemu więc w Polsce, rok content marketingu mamy dopiero teraz, czyli prawie 15 lat od chwili, gdy się pojawił?

TECHNOLOGIA 2.0

Myśląc o content marketingu bardzo łatwo wpaść w sidła tendencyjnego podejścia i jego walory ograniczyć do edukacyjnych. No niestety, ale magia marketingu treści wynika w dużej mierze z innych czynników, a efekt dokształcający klienta jest miłym skutkiem takiej, a nie innej formy.

Rozpatrywanie content marketingu powinniśmy rozpocząć od przyjrzenia się technologii jako takiej. Nie jest niczym nowym stwierdzenie, że wzrasta poziom technologizacji i smartfonizacji Polaków. O tym również media branżowe huczą od miesięcy. Jednak warto tutaj spojrzeć na zagadnienie holistycznie, a nie tylko przez pryzmat „pana Kowalskiego”.

Rozwój technologii, który przekłada się na więcej komputerów i smartfonów, łączy się także z łatwiejszym dostępem do internetu, czyli ostatecznie z łatwiejszym dostępem do content marketingu. Idąc tym tropem, logicznym jest, że marketing treści może zaistnieć w pełni dopiero wtedy, kiedy społeczeństwo jest wstanie na masową skalę korzystać z nowych technologii. Los chciał, że pod koniec zeszłego roku badania nad poziomem technologizacji w Polsce wypadły tak dobrze.

Na rozwój techniki możemy jednak spojrzeć z innej perspektywy – marketerów tworzących content marketing. Gdyby nie nowe technologie, nie byłoby możliwe tworzenie marketingu treści w obecnej (czyli dość zaawansowanej) formie. Nie dość, że powstały takie wynalazki jak webinary czy e-booki, to również wiedza dotychczas specjalistyczna stała się popularna i łatwo dostępna. Niegdysiejsze kody HTML’owe, teraz można zastąpić intuicyjnym CMS’em i większość marketerów jest wstanie szybko i sprawnie wprowadzić potrzebne treści do sieci. Marketing treści nigdy nie był tak łatwy w odbiorze i tworzeniu!

KLIENT 2.0

Parę lat temu można było powiedzieć, że to marketing „tworzy” klientów, bo  dzięki reklamom ludzie prali w proszku X a nie Y. Aktualnie tendencja się odwróciła i to klient „tworzy” marketing poprzez swoje oczekiwania, które musi spełnić marketer. W związku z tym na kształt content marketingu także mają wpływ klienci, którzy z czasem są coraz bardziej świadomymi konsumentami.

Po pierwsze, content marketing można postrzegać w kontekście „znudzenia”. Ciężko jest się ścigać w wyścigu o najciekawszą i najbardziej zaskakującą kreację. Zwłaszcza, jeżeli niektóre branże z definicji nie kojarzą się z ciekawymi reklamami (szczyty twórczości firm reklamujących gładzie i kleje już widzieliśmy). Marketing treści jest atrakcyjny poprzez swoją „świeżą” formę, która przez swoją nowość, z miejsca interesuje.

Oczywiście klienci zdają sobie doskonale sprawę z faktu, że niektóre działania mogą być formą reklamy. I akceptują ten fakt, bo w końcu układ jest uczciwy. Firma daje przydatne informacje, a w zamian klient spojrzy przychylniej na jej produkt. Uczciwy deal.

Drugą perspektywą konsumencką wpływającą na popularność marketingu treści jest kwestia odpowiedzi na potrzeby. Klient jest, bądź chce być, świadomym konsumentem. Do przemyślanych zakupów nie wystarczy tylko produkt, ale również informacja. I tutaj content marketing może brylować w towarzystwie innych form marketingu. Blogi, webinary, konferencje, artkuły eksperckie – multum form i multum treści. Od tych codziennych („kiedy zasadzić pelargonie” albo „czym zastąpić proszek do pieczenia”), po te bardziej złożone mówiące np. o mechanizmach działania urządzeń elektronicznych. Potencjalny klient potrzebne informacje można zdobyć minimalnym kosztem – zarówno czasowym, jak i pieniężnym. Tym chętniej będzie więc korzystać z content marketingu, przez co my marketerzy, tym chętniej będziemy tworzyć takie treści.

Ostatni powód przemawiający za popularnością content marketingu jest pewnego rodzaju presja społeczna. Niestety występuje przekonanie, że jeżeli coś jest dobre, to jest często powtarzane i na odwrót. Łatwo jest wyciągnąć wniosek, że skoro tak wiele firm inwestuje w marketing treści, to znaczy, że jest on najlepszy. Klient śledzący otaczający świat może się zdziwić, że firma podająca się za lidera rynku nie korzysta z takiej formy promocji. Tym samym firma będzie chciała tworzyć przydatne treści, żeby nie zawieść swoich klientów. Content marketingu będzie coraz więcej i więcej.

MARKETING 2.0

Rozwój content marketingu nie miałby większego sensu, gdyby sam marketing się nie rozwijał i nie ewoluował. Po pierwsze marketing rośnie w siłę, tzn. coraz więcej firm z najróżniejszych branży zaczyna korzystać z usług marketerów. Oczywiście dotyczy to również „nudnych branży”. Jednak tak jak ogólnie content marketing jest ciekawy, tak dla tych nie najciekawszych branży jest wręcz zbawianiem! Reklamować klej do tapet poprzez bloga o remontach? Brzmi idealnie!

Drugim powodem jest fakt,  że z założenia chcemy, by komunikat reklamowy „szedł” w świat. Do reklam w mediach podchodzimy, jak społeczeństwo, z dystansem. Sposobem na trafienie do rzeszy ludzi jest stworzenie na tyle dobrej i przydatnej treści, że społeczeństwo samo będzie ją sobie przekazywać. Nie dość, że wyjdziemy na ekspertów (to zwiększy wiarygodność marki), to jeszcze zapadniemy w pamięci, jak ci, którzy dbają o klientów, a nie tylko właśnie portfele. Bo nie muszę chyba podkreślać, że chętniej odwiedzimy bloga czy przeczytamy e-booka poleconego przez przyjaciółkę, niż znalezionego przypadkiem w internecie. Dzięki dobrym treściom więcej się mówi zarówno o produkcie, jak i o marce.

Na koniec czemu rok 2015 będzie rokiem content marketingu? Ponieważ w Stanach Zjednoczonych się to sprawdziło, więc w Polsce też się sprawdzi. Poza tym łatwo prognozować na podstawie tego, co już jest w USA, skoro tak bardzo lubimy przekładać amerykańskie praktyki na nasz rodzimy rynek.

ZAKOŃCZENIE

Najłatwiej byłoby napisać, że content marketing daje nam satysfakcję klienta. Jednak daje nam trochę więcej. Mimo, że możemy postrzegać marketing treści jako kolejną modę, to śmiem przypuszczać, że jest to jedna z najlepszych społecznie mód ostatnich czasów. Moda kojarzy na się z czymś popularnych, więc o niższej jakości. Content marketing co prawda trafiając do większości społeczeństwa, musi być bardziej przystępny – to oczywiste, jeżeli jest modny to będzie także presja na to, by występował powszechnie, nawet jeżeli ktoś nie jest zbyt dobry w tym segmencie marketingu, to będzie musiał się podjąć wyzwania. Jednak ostatecznie to jest to moda dająca dużo społeczeństwu jako takiemu. I liczę, że kiedyś też pojawi się taka moda na książki. Bo niech przeciętny Polak przeczyta 6 książek rocznie, nawet romansideł i sensacji, a niżeli ma czytać tylko program telewizyjny na ekranie swojej plazmy.

Mimo tych wszystkich wyjaśnień, które w prosty sposób pokazują, że rok content marketingu musiał kiedyś do nas przyjść i szczęśliwie się złożyło, że może to nastąpić w 2015 roku, nadal nie jestem przekonana do tego, że bieżący rok będzie rokiem marketingu treści. Śmiem przypuszczać, że sprawa ma się identycznie, jak z mobile. Nie możemy mówić o roku, ale o erze content marketingu. To jest proces, który już trwa od dawna i przypuszczam, że będzie trwać długo. To raczej ewolucyjna zmiana postrzegania komunikacji reklamowej z klientem, niż nowa tendencja. Ale zgodzę się w 100 %, że w tym roku zobaczymy dużo dobrych treści. Inna sprawa czy nie będzie ich więcej i na wyższym poziomie za rok.

 

Ps – Ostatni powód, dla którego content marketing będzie w tym roku hitem to to, że tworzenie go daje ogromną satysfakcję i radość. To już mój prywatny pogląd. Ale gdyby ktoś mnie spytał o tendencje na 2015 też bym powiedziała, że będzie to „rok content marketingu”. Na zasadzie samosprawdzającej się przepowiedni. I liczę, że te wszystkie wielkie głowy się nie pomyliły w swoich prognozach, bo już się nie mogę doczekać tegorocznych case’ów na wykorzystanie ciekawych treści.

Recommended Posts

Leave a Comment

Napisz do nas

Not readable? Change text.